Harcerski Ośrodek Wodny Harcerski Ośrodek Wodny

baner lewy opp

Informator 2018

baner lewy treminy egzaminow

baner lewy egzamin

Instruktor też człowiek...

Na drugim turnusie czas szybko leci...

Pierwsze dni obozu za nami, a już tyle zdążyliśmy zrobić.
Kadeci zbierają swoje żeglarskie szlify pływając na Northie i Mistralu pod czujnym okiem druhny Dominiki i Karoliny.
Kurs na polarisach postawił dziś już żagle, pływa tyle ile może, a wieczorami czerpie pełnymi garściami ze źródeł żeglarskiej wiedzy.
Stażówka po wczorajszym wykładzie z teorii żeglowania używała poznanej wiedzy w praktyce. Po południu napisała test sprawdzający ile pamiętają z poprzednich lat - jeszcze trochę muszą sobie przypomnieć.
Ogólnie obozowicze chodzą uśmiechnięci, na mesie mają apetyt, a w wolnych chwilach grają w piłki różnorakie i śpiewają o wyprawach na Horn.

Pierwsze dni wieszczą nam udany obóz.

Raport zdaje
instruktor służbowy
dh Michał Stęchły

[2015-04-07] Warsztaty kadrowe

W przedostatni weekend marca w ośrodku odbywały się warsztaty zorganizowane dla całej kadry. Zaczęliśmy w sobotę o 10.00 podzieleni na grupy: kurs, kadeci i Jungi. Przedpołudnie było bardzo intensywne. Kadra Jungów prezentowała swoje „zadania domowe", które dostali na warsztatach jesiennych. Kurs i kadeci poznawali tajniki efektywnego szkolenia i pracy z kursantami. W przerwie obiadowej mogliśmy nadrobić towarzyskie zaległości, nie często mamy okazję spotkać się w tak licznym gronie! Popołudniu doskonaliliśmy umiejętność prowadzenia zajęć i rozwiązywania obozowych problemów. W sobotę przypadł pierwszy dzień wiosny, więc w ramach przerwy w zajęciach pożegnaliśmy paląc Marzannę. Czekali na to wszyscy, dzieci i trochę starsi instruktorzy. Wieczorem, po skończonych zajęciach mieliśmy czas dla siebie. W niedzielę po śniadaniu pracowaliśmy już turnusami nad wstępnym planem obozu. Pożegnaliśmy się w południe i czekamy na następne warsztaty, żeby znów się spotkać i wspólnie popracować

Okiem instruktora

Dla instruktora życie na obozie nie jest łatwe. Większość naszych obowiązku wcale nie przysparza nam popularności. Gdy prowadzimy rano rozgrzewkę i staramy się rozbudzić ciała i dusze kursantów, słychać narzekające głosy. Także przy sprawdzaniu porządków widać oczy pełne wyrzutu, które jakby mówią: „Przecież wytrzepałem materac...". Z kolei gdy po zapadnięciu ciszy nocnej uciszamy kolejne namioty to gdzieniegdzie można dosłyszeć pomruk dezaprobaty. Są to oczywiście tylko nieliczne przykłady, bo nie sposób byłoby przedstawić wszystkie nasze czyny, które obozowicze miewają nam za złe.

Mimo to, gdy wypływamy na wodę, to ujawnia się ten żeglarski pierwiastek, który staramy się wszczepić młodym adeptom. Ci sami, którzy wcześniej narzekali na niesprawiedliwość i dogadywali niezadowoleni, teraz słuchają uważnie i nie kwestionują naszych poleceń. Gdy mówimy, oni słuchają, gdy pokazujemy oni patrzą i wszyscy zapominają poprzednie niesnaski. Dzięki temu w ciągu zaledwie dziesięciu dni większość zdążyła dobrze opanować podstawy wiedzy żeglarskiej, co więcej, zdążyli też całkiem nieźle opanować podstawę żeglarstwa, czyli praktykę. Podczas pierwszych dni, czasami przy jednym zwrocie działo się tyle nowych rzeczy, że instruktor nie miał nawet czasu na wszystko zwrócić uwagi. Teraz zwroty stały się już codziennością, a i przy bardziej skomplikowanych manewrach trudno doszukać się więcej niż kilku niedociągnięć.

 

Czytaj dalej

Warsztaty kadry jungów

W ubiegły weekend odbyły się warsztaty metodyczne kadry jungowej. Swoją obecnością zaszczyciła nas „nowa" oraz „stara" kadra. Tym razem młodzi jungowi instruktorzy prowadzeni byli przez Anię Piotrowską, Olę „Wiśnię" Wiśniowską oraz Izę Witek. Wszystko przebiegało w miłej i przyjaznej atmosferze. Podczaj zajęć, młoda kadra wykazywała się niezwykłym zaangażowaniem i kreatywnością, co z pewnością zauważyli prowadzący. Tematem warsztatów była głównie metodyka prowadzenia zajęć oraz dydaktyka. Oprócz wiedzy teoretycznej, niezbędnej do prowadzenia zajęć, uczestniczy zdobyli także wiedzę praktyczną. Poprzez wykonywanie różnorodnych ćwiczeń wzbogaconych opowieściami, własnymi przeżyciami oraz doświadczeniami „starszej" kadry. Jednak nie było to jedynym celem owych warsztatów. Przy dźwiękach gitary, śpiewie szant oraz przelewających się przez to wszystko śmiechów uczestników przyszli instruktorzy poznawali i omawiali problemy, o jakie mogłyby zaskoczyć ich podczas turnusów. Na drodze dyskusji i kombinacji każdy problem został bezpowrotnie zażegnany. Tak więc uważam, że teraz nasza młoda kadra jest gotowa na wszystko i żadne wyzwanie nie jest im straszne.

Czytaj dalej

Turnus III - mały i kameralny ale...

... zdecydowanie inny niż poprzedzające go dwa obozy. Pierwszą zauważalną różnicą była liczba uczestników, którzy przybyli do nas pierwszego dnia. W sumie 19 osób, w tym 5 osób z wachty stażowej, co stanowiło połowę przeciętnej liczby kursantów mieszkających na polance podczas poprzednich obóz. Po drugie, pogoda wreszcie zlitowała się nad nami i słońce praktycznie nas nie opuszczało, więc warunki atmosferyczne jak najbardziej sprzyjały nabywaniu porajskiej opalenizny. Ponadto, wszyscy instruktorzy sprawdzili się w nowych rolach, dh Agatka i dh Pan Maciek Bolek jako instruktorzy kursu, dh Grześ jako instruktor wachty stażowej oraz ja (dh Ola) jako KWŻ kursu.

Czytaj dalej