Harcerski Ośrodek Wodny Harcerski Ośrodek Wodny

baner lewy opp

Informator 2018

baner lewy treminy egzaminow

baner lewy egzamin

Relacja z turnusu III 2010

Pierwszy dzień, dla niektórych instruktorów kilkunastu pierwszy dzień, a mimo to w głowach te same pytania. Czy odkryjemy jakieś talenty? Czy pogoda nas rozpieści? Czy każdego dnia będziemy mogli słyszeć radosne uśmiechy? I czy uda nam się sprawić by dla uczestników obozu nie była to tylko jednorazowa przygoda? Krótkie ale niecierpliwe oczekiwania i łobuziarskie uśmiechy starych bywalców szybko utwierdziły nas w przekonaniu, że musimy dać z siebie wszystko by nie zawieść żadnego z tych młodych ludzi, a równocześnie przekonać do siebie tych którzy na obóz przybyli po raz pierwszy.

Szybko przekonaliśmy się, że 32 jungów spokojnie pobiłoby literacko nie jednego Homera, pisząc wyjątkowo w tym roku ubarwiony wierszykami regulamin, a później pieczętując swój talent na wieczorze poezji. Mimo wszystko jednak, znaczy mimo regulaminowi leżące szyszki krzycząc kusząco ?rzuć mną? nie dawały za wygraną, notorycznie powodując przekroczenia w regulaminie:)

Talent literacki bez wątpienia przykrył fakt, iż ujrzawszy własne portrety, pędzlem naszych podopiecznych, najpierw dyskutowaliśmy nad tym jaki był temat prac, następnie jednak udaliśmy się do luster w celu zapoznania się z własnym wyglądem, mając nadzieje iż to co ujrzeliśmy było tylko brakiem talentu malarskiego :):):)

Wracając do tego, że znajdowaliśmy się na obozie żeglarskim nie sposób nie wspomnieć, iż brak wiatru bardzo chciał przejąć kontrolę nad przebiegiem nauki zwrotów. Z przyjemnością powiadamiam jednak, że w końcu wiatr do nas zawitał i po obozie nie znajdziemy błędnie wykonanych manewrów, które pod czujnym okiem instruktorów (czasami mam wrażenie że mają ich kilka par i to dookoła głowy) zaliczone zostały na piątki:)

No tak ale skoro żeglarstwo to i oczywiście klar:) Pomysłów było wiele, chociażby taśma która przewoziła by optymisty na swoje miejsca. Próbowaliśmy nawet czarować i wymyślać przeróżne zaklęcia, nic jednak nie zastąpiło gąbki i czerpaka. Troszkę pracy, mnóstwo zabawy ale dla nas najważniejszym stało się to iż wyjeżdżając z obozu mogliśmy zapisać sobie na koncie nowe łobuziarskie uśmiechy:):):)