Harcerski Ośrodek Wodny Harcerski Ośrodek Wodny

baner lewy opp

Informator 2018

baner lewy treminy egzaminow

baner lewy egzamin

Weather Underground PWS IPORAJ2

Okiem stażówki

Niepostrzeżenie mamy już za sobą ponad połowę obozu. Czas mija za szybko, minuty przepływają pomiędzy palcami. Każdego dnia budzimy się wraz z zagrzewającym i motywującym do łapania własnego wiatru w żagle okrzykiem druha: „POBUDKA, POBUDKA, WSTAĆ!". Oprócz niepowtarzalnej atmosfery charakterystycznej dla tego miejsca mamy także słońce i wiatr, który nie często gości w Poraju.
Codziennie poznajemy zaskakujące tajniki żeglarstwa, na przykład: „Czy wiesz, że w Przeczycach przy całkowitym braku wiatru, bardzo trudno przewrócić Omegę?". Jednak nasz niezwykły hart ducha oraz spryt Druha Komendanta pozwoliły nam tego dokonać. Niektórym zachwycająca ilość słońca zadziałała twórczo na umysł i rozbudziła talent poetycki: „Gdy nam wiatr wyrywa wanty, trzym się mocno, śpiewaj szanty!".
Pozdrawiamy, I wachta stażowa.

Ogromne podziękowania dla I HDW Bytom z udostępnienie nam stanicy w Boguchwałowicach i dla nieocenionego Pana Romana który zawsze służy pomocą !!

Czytaj dalej

Okiem kursanta

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze byliśmy niczego nieświadomymi szczurami lądowymi, spaliśmy w swoich wygodnych łóżkach, a słowo „druh" w zasadzie nie gościło na naszych ustach, zakiełkowała w naszych głowach myśl: „A może by tak kurs żeglarski w wakacje?" Zalogowaliśmy się więc na stronie internetowej, dokonaliśmy wszystkich formalności i wreszcie nadszedł ten dzień. Spakowaliśmy manatki, wsiedliśmy w auta i dojechaliśmy na miejsce. Już tu, w Poraju, rozlokowaliśmy się w namiotach. Z pewną nieufnością zaczęliśmy zawierać pierwsze znajomości, część z nas spotkała starych znajomych, część być może spotkała przyjaciół na całe swoje żeglarskie życie. Tak upłynął pierwszy dzień na obozie, zakończyliśmy go zapoznawczym ogniskiem ze śpiewem na ustach i łosimi rogami przy rogach. Następnego dnia po pobudce i rozgrzewce zaczęliśmy stawiać swoje pierwsze kroki na ścieżce prowadzącej do stania się wilkiem morskim. Próbowaliśmy nawet odpłynąć keją na wiosłach, ale się nie udało i wsiedliśmy na łódki. Kolejny dzień rozpoczął się dla nas pozytywnym akcentem, okazało się, że w związku z tym, że jest niedziela nie ma rozgrzewki. Potem było troszkę gorzej bo... przestało wiać. I tak zaczęła się nasza znajomość z silnikiem, tak mijały minuty, godziny i dni, aż w końcu, gdy porzuciliśmy wszelką nadzieję poczuliśmy na swojej skórze drobny powiew, cichutko (by nie zapeszyć) doczekaliśmy się na zbawienie 2 w skali Beaufort'a. Mogliśmy teraz do woli ostrzyć, odpadać i robić zwroty, a co najważniejsze ratować dwóch niesfornych ludzi, ciągle wypadających naszym załogom za burtę. Teraz tylko trzymamy kciuki za wiatr i pilnie uczymy się do egzaminu.

Czytaj dalej

Okiem jungów

Pierwsza połowa II turnusu już za nami. Dzielne Jungi opanowały do perfekcji sztukę wiosłowania i stawiają już pierwsze kroki na żaglach. Z każdą godziną dochodzą do większej wprawy w ujarzmianiu porajskiego wiatru. Od rana do wieczora po jeziorze niosą się głośno wydawane komendy przeplatane śpiewem. Wybieranie i luzowanie żagli staje się równie proste jak wykonywanie pląsu o 'moim kasku co ma trzy rogi'. W trakcie wieczornego odpoczynku wspólnie zagłębiamy się w żeglarskie historie, przesądy i legendy, które krążą w środowisku wilków morskich, przy okazji poznając nowe szanty, które, jak się okazuje, bardzo szybko wpadają w ucho. Nie mogło by oczywiście zabraknąć wszelkiego rodzaju zabaw, przy okazji których wykonywane są akrobacje zarówno umysłowe jak i fizyczne. Niedzielnego wieczoru wszystkie jungi udowodniły druhom, że ustawiając samych siebie w najróżniejszych konfiguracjach da się bez większego problemu przedstawić 'kotwicę wbitą w dno', 'złamany ster' czy nawet 'wiosła obie wstecz'.
Na szczęście został przed nami jeszcze cały tydzień na dalsze poznawanie tajników żeglarstwa i wspólne przeżywanie porajskich przygód.

Czytaj dalej

Okiem instruktora

Dla instruktora życie na obozie nie jest łatwe. Większość naszych obowiązku wcale nie przysparza nam popularności. Gdy prowadzimy rano rozgrzewkę i staramy się rozbudzić ciała i dusze kursantów, słychać narzekające głosy. Także przy sprawdzaniu porządków widać oczy pełne wyrzutu, które jakby mówią: „Przecież wytrzepałem materac...". Z kolei gdy po zapadnięciu ciszy nocnej uciszamy kolejne namioty to gdzieniegdzie można dosłyszeć pomruk dezaprobaty. Są to oczywiście tylko nieliczne przykłady, bo nie sposób byłoby przedstawić wszystkie nasze czyny, które obozowicze miewają nam za złe.

Mimo to, gdy wypływamy na wodę, to ujawnia się ten żeglarski pierwiastek, który staramy się wszczepić młodym adeptom. Ci sami, którzy wcześniej narzekali na niesprawiedliwość i dogadywali niezadowoleni, teraz słuchają uważnie i nie kwestionują naszych poleceń. Gdy mówimy, oni słuchają, gdy pokazujemy oni patrzą i wszyscy zapominają poprzednie niesnaski. Dzięki temu w ciągu zaledwie dziesięciu dni większość zdążyła dobrze opanować podstawy wiedzy żeglarskiej, co więcej, zdążyli też całkiem nieźle opanować podstawę żeglarstwa, czyli praktykę. Podczas pierwszych dni, czasami przy jednym zwrocie działo się tyle nowych rzeczy, że instruktor nie miał nawet czasu na wszystko zwrócić uwagi. Teraz zwroty stały się już codziennością, a i przy bardziej skomplikowanych manewrach trudno doszukać się więcej niż kilku niedociągnięć.

 

Czytaj dalej

Pierwszy dzień drugiego turnusu

Turnus II roku 2012, na obozie Jungów zaczął się tak jak każdy inny. Wypoczęta kadra, wróciła do Poraja z nową dawką kreatywnych pomysłów. Niektórym z nich po raz pierwszy powierzono tak odpowiedzialne zadanie, jak bycie Druhem. Tym jednak większa była ich ekscytacja i chęć do pracy z dziećmi. Pierwszy etap – odebranie rodzicom ich chlub, minął bardzo szybko. Pierwszym zadaniem postawionym przed kadrą, było nauczenie dzieciaków podstaw musztry. Trudno uwierzyć, ale już pod koniec dnia, dwuszereg wyglądał jak wyjęty z filmu wojennego. Co jednak nie przeszkadzało świeżym Jungom doskonale bawić się, gdy padała komenda "Spocznij!". Zabawy integracyjne pod koniec dnia pokazały, że każdy Jung jest inny i może pomóc II turnusowi stać się naprawdę ciekawym turnusem.

Czytaj dalej